Przyszłość już nadeszła? O "Technofeudalizmie" Yanisa Varoufakisa

  • Yanis Varoufakis, Technofeudalizm. Co zabiło kapitalizm?, Glowbook, Sieradz 2024

Gwiazda Yanisa Varoufakisa rozbłysła na globalnej lewicy równo dekadę temu, gdy jako minister finansów Grecji w rządzie koalicji Syriza zyskał on opinię nieustępliwego przeciwnika unijnej polityki „zaciskania pasa” na brzuchach greckich obywateli. I chociaż ta krótka, burzliwa i w sumie zakończona niepowodzeniem kariera ministerialna nie zniechęciła greckiego ekonomisty do dalszej aktywności politycznej, to jednak dziś daleko większe znaczenie dla lewicy ma jego odważna i bezkompromisowa działalność intelektualna. Technofeudalizm. Co zabiło kapitalizm?, czyli najnowsza wydana po polsku praca tego autora, dostarcza czytelnikowi jeszcze śmielszej niż zwykle krytyki globalnego, strukturalnego kryzysu współczesnego kapitalizmu, w którym to kryzysie z roku na rok grzęźniemy coraz głębiej. Przyjrzyjmy się bliżej tej propozycji.

Kapitał w chmurze i jego moc transformacyjna

Najnowsza praca Varoufakisa to wyrazisty głos w debacie o końcu kapitalizmu, która toczy się na przytomnej akademickiej lewicy w celu zrozumienia strukturalnych konsekwencji gwałtownego rozrostu globalnego sektora technologii cyfrowych w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Dominujące stanowisko w tej debacie reprezentują autorzy, zdaniem których dokonująca się na naszych oczach głęboka zmiana społeczna, przyniesiona przez postępującą w oszałamiającym tempie cyfryzację kolejnych obszarów rzeczywistości, to nic innego jak nowa odsłona kapitalizmu. Spór wewnętrzny toczy się tutaj o rozłożenie akcentów i nazwę: czy mamy do czynienia z kapitalizmem platform1, kapitalizmem rentierskim2, kapitalizmem kanibalistycznym3 czy jeszcze czymś innym4.

Tymczasem Varoufakis zajmuje w tej debacie stanowisko heterodoksyjne, skupiające autorów odważnie diagnozujących koniec lub schyłek kapitalizmu – takich jak Jodi Dean, mówiąca o neofeudalizmie5, czy Cédric Durand, od którego Varoufakis zaczerpnął zresztą samo pojęcie technofeudalizmu6. Centralna teza najnowszej pracy greckiego ekonomisty powiada bowiem, że oto jesteśmy świadkami narodzin nowej formacji społecznej – tytułowego technofeudalizmu – która już przekroczyła kapitalizm, stając się nowym motorem globalnej dynamiki ekonomiczno-politycznej. Technofeudalizm miał stopniowo wyłonić się po 2008 roku z upadającego kapitalizmu finansowego, wytwarzając zarówno zupełnie nową formę kapitału o potężnych i nieznanych dotąd właściwościach (czyli kapitał w chmurze), jak i nową globalną klasę społeczną nim zawiadującą (czyli chmuralistów). Budując kluczowe pojęcie kapitału w chmurze, Varoufakis przekonuje nas, że sednem jego fundamentalnej odmienności od wszystkich wcześniejszych form kapitału jest zdolność do reprodukcji bez (decydującego) udziału pracowników najemnych. Technofeudalizm ma zawdzięczać swoje narodziny dokładnie tej zdolności.

Unaocznijmy sobie więc materialną postać kapitału w chmurze: to ogromne hale przemysłowe mieszczące setki tysięcy maszyn-serwerów i systemów pamięci masowej. Są one połączone najrozmaitszymi urządzeniami sieciowymi umożliwiającymi wymianę danych i tysiącami kilometrów światłowodów; są zasilane potężną infrastrukturą energetyczną, zabezpieczane rozległymi systemami chłodzenia oraz kontrolowane i napędzane sztuczną inteligencją algorytmów. To na nich wspierają się i to tam są magazynowane, w postaci terabajtów danych, pełne i szczegółowe historie naszych cyfrowych aktywności sieciowych, dzięki którym kapitał w chmurze może się reprodukować i rozwijać, wyciskając z nich wartość dodatkową. Chodzi zarówno o treści symboliczne, którymi aktywnie dzielimy się w internecie – te wszystkie posty, filmy, komentarze, zdjęcia, rozmowy i tak dalej – jak i ślady cyfrowe, które zostawiamy w sieci nieintencjonalnie, często nawet o tym nie wiedząc.

Owszem, rozwój tego kapitału, czyli rozrost fizycznej infrastruktury serwerowni, wciąż wymaga zatrudniania coraz większej liczby tradycyjnych pracowników: administratorów, inżynierów, programistów, pracowników logistycznych, naukowców doskonalących algorytmy AI i tak dalej. Varoufakis nazywa tę grupę proletariatem w chmurze. Jednak prawdziwą siłę kapitał w chmurze czerpie z wykroczenia daleko poza świat pracy, aby żerować na samej naturze pozarynkowych relacji międzyludzkich – na tysiącach naszych małych codziennych aktywności, jakie wykonujemy w sieci, ponieważ jesteśmy istotami społecznymi, które zwyczajnie pragną przebywać z innymi ludźmi i potrzebują komunikować się z nimi. I tak, my wszyscy – miliardy ludzi na całym świecie, których autor nazywa chłopami pańszczyźnianymi w chmurze – dzieląc się swoim życiem w sieci, nieustannie, z własnej woli i zupełnie za darmo dostarczamy mnóstwa wiedzy o nas samych algorytmom AI. Wytwarzamy potężną nadwyżkę informacji, którą algorytmy przejmują po to, by coraz skuteczniej profilować nasze zachowania tak, aby jak najlepiej obsługiwały one interesy właścicieli algorytmów, powiększając zagarnianą przez nich wartość dodatkową. Nie jest żadną tajemnicą, że najpotężniejszymi globalnymi algorytmami władają właściciele wielkich zachodnich firm sektora technologicznego, tzw. Big Techu: Apple, Amazon, Google, Meta, Uber, Tesla i inni.

Varoufakis powiada więc, że początki technofeudalizmu tkwią w nadejściu chmury opartej na algorytmizacji – tej kluczowej innowacji, której wymyślenie pod koniec pierwszej dekady XXI wieku umożliwiło, stosunkowo wąskiej frakcji największych globalnych kapitalistów związanych z sektorem Big Tech, osiągnięcie potężnej przewagi ekonomicznej nad wszystkimi pozostałymi kapitalistami. Mówiąc bardziej konkretnie, pionierów chmuralizmu Varoufakis odnajduje na rynku telefonów komórkowych, który po 2008 roku został zdominowany przez dwóch wielkich graczy: Apple (wynalazcę chmury) i Google (tylko jemu udało się nawiązać rywalizację). Mamy tu do czynienia z klasyczną figurą dialektyczną: przyszły porządek społeczny, czyli technofeudalizm, na swym wczesnym etapie gnieździł się w schyłkowym kapitalizmie finansowym, by następnie wyłonić się z niego jako rzeczywiście nowa, hegemoniczna formacja społeczna. To ostatnie miało się wydarzyć dopiero wraz z globalnym tąpnięciem gospodarczym, które nadeszło wraz pandemią COVID-19. To wówczas masa krytyczna kapitału w chmurze wzrosła tak bardzo, a polityczna siła chmuralistów stała się tak potężna, że mogło dojść do fundamentalnej przemiany w samym jądrze systemu – rynki kapitalistyczne miały zostać przekształcone w cyfrowe lenna chmuralistów, zaś dążenie do zysku miało ustąpić pozyskiwaniu renty w chmurze w roli głównego generatora wartości dodatkowej. Te kolejne dwa ważne pojęcia z bogatego instrumentarium Technofeudalizmu najlepiej objaśnić na przykładzie działania największej cyfrowej platformy handlowej Amazon.com.

Technofeudalizm a wymiana rynkowa

Intuicyjnie powiemy, że Amazon to wielki cyfrowy plac targowy, na którym ludzie z całego świata spotykają się, aby sprzedawać i kupować od siebie najrozmaitsze towary. I gdyby rola tej platformy ograniczała się do stworzenia gruntu dla wymiany handlowej oraz zapewnienia mechanizmów dostarczających kupującym i sprzedającym możliwie pełny dostęp zarówno do informacji o tym, kto dokładnie znajduje się na targu i co sprzedaje lub chce kupić, jak i do swobody wyboru konkretnego sprzedającego lub kupującego, to Amazon byłby bliższy rynkowi – ze wszystkimi niedociągnięciami tej instytucji, które dobrze znamy. Najprościej mówiąc, jeśli chcemy kupić proste krzesło z drewna dębowego na cyfrowym targu Amazon, to platforma działająca w logice rynkowej informowałaby nas o wszystkich sprzedawcach drewnianych krzeseł przebywających aktualnie na targu, abyśmy mogli wybrać spośród nich takiego, który odpowiada nam najbardziej.

Tymczasem algorytmy Amazona działają w sposób dokładnie odwrotny, samodzielnie wybierając – w naszym imieniu, lecz bez naszego udziału – spośród wszystkich sprzedawców tych, których będziemy mogli zobaczyć na cyfrowym targu, aby móc kupić od nich krzesło. To algorytmy zdecydują, czy w ogóle dowiemy się o istnieniu sprzedawców oferujących proste, dębowe krzesła drewniane czy też pozostaniemy w przekonaniu, że wszyscy sprzedają już tylko droższe i nowsze modele zdobionych krzeseł z egzotycznego drewna z siedzeniami wyściełanymi aksamitem. Także za sprawą algorytmów, inni użytkownicy, nawet jeśli znajdują się na targu w tym samym czasie i chcą kupić takie same krzesło jak my, zobaczą już inny zestaw sprzedających. Logika tych operacji arbitralnego przesłaniania i odsłaniania przez algorytm wybranych opcji ma służyć nie tyle maksymalizacji zysku sprzedających kosztem kupujących, ile raczej optymalizacji korzyści dla jedynej osoby, która naprawdę widzi, co dzieje się na całym targu – czyli właściciela platformy Amazon. Może on pobierać opłatę od każdej transakcji przeprowadzanej na platformie, wyłącznie dzięki temu, że zajmując uprzywilejowaną pozycję względem wszystkich pozostałych, może dowolnie sterować właściwie całym handlem przy użyciu algorytmów. Krótko mówiąc, Varoufakis przekonuje nas, że platforma Amazon przypomina cyfrowe lenno feudalne z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że to jej właściciel i tylko on – niczym pan feudalny – w pełni kontroluje dosłownie wszystko, co dzieje się na platformie, podczas gdy każdy użytkownik musi mu się w pełni podporządkować. Po drugie zaś dlatego, że bogactwo właściciela nie rośnie dzięki zyskom, które wypracowuje on sam czy jego pracownicy, lecz dzięki daninie, którą może pobierać i pobiera od wszystkich zysków wypracowywanych przez sprzedawców, zawdzięczając tę możliwość wyłącznie pozycji, którą zajmuje. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że im więcej sprzedawców-kapitalistów będzie korzystać z Amazona i im więcej dóbr będą oni sprzedawać, licząc na jak największy zysk ze swojej działalności – tym bardziej wzrośnie przewaga i bogactwo chmuralisty, a technofeudalizm okrzepnie jeszcze bardziej. W tym właśnie sensie kapitalizm obumiera w wyniku kwitnącej działalności kapitalistów7.

Walka klas według marksizmu politycznego

Mimo że instrumentarium pojęciowe Varoufakisa może wydawać się nowe, w samym rdzeniu jego wywodu łatwo rozpoznajemy klasycznie marksowską, materialistyczną dialektykę dziejów. Co jednak istotne, specyficzne dla dialektyki marksowskiej nierozerwalne napięcie między historyczną rolą przemian w sferze produkcji materialnej (ekonomia) a rolą walki klas, w toku której te przemiany zachodzą (polityka), grecki ekonomista interpretuje z wyraźną korzyścią dla tego drugiego czynnika. Ten wybór wyraźnie zbliża jego stanowisko do marksizmu politycznego, czyli nurtu zapoczątkowanego w latach 70. XX wieku przez Roberta Brennera w słynnej polemice z Immanuelem Wallersteinem8 wokół tego, który poziom analizy i jaki mechanizm przyczynowy jest fundamentalny dla zrozumienia dziejowej dynamiki globalnego kapitalizmu. Konkretniej rzecz ujmując, Varoufakisa i współczesnych marksistów politycznych – takich jak np. Benno Teschke9 – łączy przekonanie, że historyczna konstytucja, funkcjonowanie i współczesne transformacje całego kapitalizmu są w decydującej mierze uwarunkowane nie tyle procesami zachodzącymi na najwyższym poziomie globalnym, ile walkami klasowymi toczącymi się na poziomie wewnątrzpaństwowym. W tej optyce to przede wszystkim rezultaty walk klasowych stoczonych w najważniejszych państwach rdzenia kapitalistycznego, wraz ze złożonymi konsekwencjami, które generują one na poziomie globalnym, określają kierunek rozwoju światowego kapitalizmu.

Patrząc z tej pozycji, Varoufakis wpisuje swą opowieść o kolejnych etapach rozwoju technofeudalizmu w szerszą ramę historyczną ostatnich ośmiu dekad globalnego kapitalizmu, czytanych przez pryzmat walk klasowych toczących się zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i konsekwentnie wygrywanych przez sojusz amerykańskich elit państwowych i biznesowych10. I tak, nadejście powojennego państwa opiekuńczego wiąże z dwojakim impulsem płynącym ze strony elit technostruktury powstałej i skonsolidowanej w latach 30. i 40. XX wieku: jej uniwersalistyczną chęcią odbudowania możliwie egalitarnej Europy i świata po wyniszczającej wojnie światowej oraz jej partykularystycznym dążeniem do obrony własnych interesów klasowych, czyli utrzymania dominującej pozycji w amerykańskim i globalnym przemyśle. Następnie, wczesne źródła technofeudalizmu, zlokalizowane przez autora w narodzinach kapitalizmu pragnień na przełomie lat 60. i 70. XX, łączy on naturalnie z nadejściem neoliberalizmu rozumianego jako celowa pauperyzacja klasy robotniczej11 przez amerykańskie elity. Tutaj grecki ekonomista wyjaśnia, dlaczego trwałe zduszenie płac amerykańskich robotników – zapoczątkowane już za prezydentury Richarda Nixona, a pogłębione za kadencji Ronalda Reagana – było wewnętrzną ceną, którą elity chętnie zapłaciły za utrzymanie globalnego statusu Stanów Zjednoczonych jako hegemona, pomimo utraty pozycji najproduktywniejszej gospodarki świata na rzecz Niemiec i Japonii. Wreszcie, przekształcenie na przełomie lat 90. i 00. wczesnego internetu, dotąd będącego zdecentralizowanym, darmowym i w dużej mierze nierynkowym dobrem wspólnym, w sprywatyzowaną przestrzeń generowania zysku przez wielkich, amerykańskich graczy biznesowych interpretuje Varoufakis jako przygotowanie strukturalnego gruntu pod nadejście kapitału w chmurze.

Socjalizm dla bogatych i kłopoty dla pozostałych

Centralna dla całej pracy, a przy tym najbardziej interesująca, jest jednak interpretacja dwóch kluczowych wydarzeń z ostatnich kilkunastu lat, które w dużej mierze zdeterminowały kształt świata anno domini 2025: kryzysu finansowego z 2008 roku oraz pandemii COVID-19 z roku 202012. Najpierw Varoufakis przekonująco pokazuje, że to niewłaściwa odpowiedź amerykańskich elit państwowych, a w ślad za nimi elit innych państw zachodnich, na kryzys 2008 roku była fundamentalnie odpowiedzialna za nadejście kapitału w chmurze i błyskawiczne zdobycie przez amerykański Big Tech ogromnej przewagi nad innymi branżami światowej gospodarki. Następnie naświetla, jak niemal dokładne powtórzenie tej samej logiki działania w reakcji na pandemię koronawirusa pogłębiło i scementowało globalną dominację sektora Big Tech, przypieczętowując tym samym triumf technofeudalizmu.

Istota tego podwójnego błędu tkwiła w przekazaniu ogromnych ilości publicznych pieniędzy przez banki centralne, we właściwych celach – niewłaściwym grupom. Najpierw, w 2008 roku, zachodni decydenci, ratując wielkie prywatne banki w celu przywrócenia płynności globalnego systemu finansowego, niepotrzebnie zapewnili miękkie lądowanie także wielkim bankierom bezpośrednio odpowiedzialnym za cały kryzys spekulacyjny, licząc, że to właśnie ci ostatni staną się motorem antyspekulacyjnej przemiany świata finansów. Następnie, w 2020 roku, kolejni zachodni decydenci, ratując gospodarki swych krajów przed negatywnymi konsekwencjami pandemii, niepotrzebnie przekazali góry pieniędzy przede wszystkim wielkiemu biznesowi, licząc, że ten podejmie nowe inwestycje, które staną się kołem zamachowym post-pandemicznego odbicia gospodarczego.

Naturalnie, wzbogacone na gigantycznych transferach publicznych elity świata finansów i biznesu opartego na tradycyjnym kapitale nie tylko nie skorygowały błędnego kursu systemowego, ale też niemal powszechnie zrejterowały przed ryzykiem inwestycyjnym. Ta rejterada polegała z jednej strony na generowaniu spowolnienia gospodarczego poprzez zamrożenie otrzymanych pieniędzy w nieruchomościach, ziemi, dziełach sztuki, drogich samochodach, jachtach i innych bezpiecznych lecz nieproduktywnych aktywach, a z drugiej strony na dalszym pompowaniu rynku spekulacyjnego poprzez masowe zawyżanie cen akcji własnych firm, inwestowaniu miliardów w kryptowaluty i tak dalej. Na całej sytuacji najbardziej skorzystał Big Tech, który jako jedyny nie obawiał się podejmować odważnych inwestycji w rozwój technologii cyfrowych, wykorzystując w tym celu zarówno potężne środki płynące od państwa, jak i miliardy pochodzące z napompowanego spekulacją rynku finansowego.

Po więcej szczegółów tej złożonej dynamiki warto zajrzeć do samej książki. Tutaj poprzestaniemy na odnotowaniu jej dwóch głównych społecznych konsekwencji, które z roku na rok coraz bardziej trapią zachodnie społeczeństwa. Pierwsza z nich stoi w centrum diagnozy Varoufakisa: to zasadnicze przesunięcie wewnątrz samej elity kapitalistycznej polegające na utracie władzy przez dysponentów tradycyjnego kapitału na rzecz o wiele potężniejszych posiadaczy kapitału w chmurze. Jak wcześniej pokazaliśmy na przykładzie Amazona, ogromna przewaga tych ostatnich bierze się stąd, że mogą się oni bogacić bez konieczności organizacji produkcji jakichkolwiek towarów oraz ignorując rynkową presję konkurencyjną. Krótko mówiąc, dla Varoufakisa chmuraliści to nowa klasa społeczna: awangarda technofeudalizmu, która, mimo że rozpoczęła swój triumfalny pochód bardzo niedawno, to już na początku miała zadać śmiertelny cios kapitalizmowi. Drugiej konsekwencji autor nie formułuje wprost, lecz można ją łatwo z Technofeudalizmu wyczytać: to pogłębienie się przepaści klasowej między coraz bogatszymi i coraz mniej użytecznymi społecznie elitami a pauperyzującą się klasą średnią. Otóż stopniowa destabilizacja warunków pracy klasy średniej idąca w parze z jej coraz większym zadłużeniem i obniżającym się standardem życia powodują, że po 2008 roku strukturalnie dryfuje ona, z roku na rok coraz szybciej, w kierunku położenia klasy robotniczej, spauperyzowanej kilka dekad wcześniej.

Pęknięcie w globalnej elicie

To jednak nie wszystko. Centralny wywód o naszej teraźniejszości jest ważny także dlatego, że Varoufakis wiąże w nim wewnątrzpaństwowe, wertykalne walki klasowe z horyzontalnymi walkami toczącymi się wewnątrz elity globalnej13. A konkretnie, autor, wpisując wyłanianie się technofeudalizmu w coraz potężniejsze turbulencje geopolityczne wywołane przez państwa zachodniego rdzenia po 2008 roku, przekonująco tłumaczy zarówno szybki wzrost globalnej roli elit chińskich – dziś głównego konkurenta dla dominacji elit amerykańskich – jak i marginalizację elit europejskich. Z jednej strony chińskie elity polityczno-biznesowe nie tylko umiały rozegrać kryzys 2008 roku na swoją korzyść, ale także jako jedyne potrafiły w porę dołączyć do globalnego wyścigu o kapitał w chmurze. To w dużej mierze zawarty około 2019 roku sojusz rządu chińskiego z krajowymi chmuralistami z tzw. chińskiej wielkiej piątki – Tencent, Alibaba, Baidu, Ping An i JD.COM – spowodował, że dziś świat pęka na dwa wrogie sobie, gigantyczne lenna w chmurze14. Z drugiej strony, elity europejskie nie zdążyły załapać się na ten sam wyścig, zbyt późno rozpoznawszy potrzebę posiadania własnego kapitału w chmurze, ze względu na swe nadmierne uzależnienie od innowacji płynących do Europy ze Stanów Zjednoczonych, które, w rezultacie tego kluczowego zaniedbania, raczej będzie się już tylko pogłębiać.

Mówiąc krótko, dzięki odsłonięciu tarć między różnymi frakcjami globalnej elity Varoufakis może pokazać, że technofeudalizm wyłonił się po 2020 roku nie jako system o klarownej hierarchii przywództwa, tylko raczej jako porządek wciąż nieustabilizowany i rozszczelniony, w którym co najmniej dwie duże grupy chmuralistów toczą bój o hegemonię. Rozpoznanie tego pęknięcia wydaje się istotne przede wszystkim dla lewicy, która przez ostatnie dekady niemal całkowicie straciła z oczu jakikolwiek horyzont zmiany społecznej. Otóż, jeśli lewica potrafiłaby wykorzystać wspominane wcześniej strukturalne zbliżanie się do siebie klasy średniej i robotniczej do budowy nowego, szerokiego sojuszu społecznego skierowanego przeciwko technofeudalnym elitom, to wówczas miałaby szansę otworzyć horyzont zmiany na lepsze dla nas wszystkich. I chociaż sam autor nie formułuje dokładnie takiej diagnozy, to jednocześnie nie ma wątpliwości, że ucieczka od technofeudalizmu „do przodu” jest konieczna i to naturalnie lewica powinna być jej forpocztą15.

Podsumowanie

Mimo licznych zalet książki Varoufakisa, centralna teza w niej postawiona wydaje się tak brawurowa, że konfrontacja z nią może wzbudzać w czytelniczce odruchową i zrozumiałą podejrzliwość, która będzie jej towarzyszyć przez całą lekturę. Czy to możliwe, że koniec kapitalizmu rzeczywiście już nadszedł? Czy to możliwe, że prawie wszyscy go przeoczyliśmy? W jakiej mierze za instrumentarium pojęciowym technofeudalizmu stoi nie tyle rygorystyczna praca definicyjna, ile raczej pewna efektowna metaforyka, która ma służyć przede wszystkim skutecznemu pozycjonowaniu się samego autora na nowego proroka lewicy? Zostawmy te, skądinąd zasadne, pytania systematycznym krytykom propozycji Varoufakisa16. Główna wartość Technofeudalizmu jest bowiem niezależna od odpowiedzi na nie. Tkwi ona w odważnym i przekonującym odsłonięciu najnowszych mechanizmów globalnej dominacji kapitału. Varoufakis wpisuje je w kompleksową interpretację niekorzystnej dla nas dynamiki przemian kapitalizmu ostatnich dekad, jednocześnie artykułując pewną nadzieję na wyrwanie się z matni strukturalnego kryzysu, być może nawet w kierunku demokratycznego socjalizmu. Krótko mówiąc, lektura Technofeudalizmu jest budująca, bo pozwala widzieć dzisiejszą globalną zawieruchę jeszcze wyraźniej, rozumieć ją jeszcze lepiej i kroczyć przez nią odrobinę pewniej.

1 Nick Srniček, Kapitalizm platform, przeł. Janusz Grygienć, Andrzej Karalus, Wydawnictwo UMK, Toruń 2023.

2 Brett Christophers, Rentier Capitalism: Who Owns the Economy, and Who Pays for It?, Verso, Londyn 2020.

3 Nancy Fraser, Cannibal Capitalism: How our System is Devouring Democracy, Care, and the Planet and What We Can Do About It,Verso, Londyn 2022.

4 Zob. np. Rebecca Giblin and Cory Doctorow, Chokepoint Capitalism: How Big Tech and Big Content Captured Creative Labor Markets and How We'll Win Them Back, Beacon Press, Boston 2022; Shoshana Zuboff, Wiek kapitalizmu inwigilacji: walka o przyszłość ludzkości na nowej granicy władzy, przeł. Alicja Unterschuetz, Zysk i s-ka, Poznań 2020.

5 Jodi Dean, Capital's Grave: Neofeudalism and the New Class Struggle, Verso, Londyn 2025.

6 Cédric Durand, Technoféodalisme. Critique de l’économie numérique, La Découverte, Paryż 2020.

7 Yanis Varoufakis, Technofeudalizm. Co zabiło kapitalizm?, Glowbook, Sieradz 2024, s. 127.

8 Po szczegółowe omówienie tej debaty zob. np. Robert A. Denemark i Kenneth P. Thomas, The Brenner-Wallerstein Debate, “International Studies Quarterly”, 32(1), 1988: 47–65.

9 Zob. np. Benno Teschke, The Myth of 1648: Class, Geopolitics, and the Making of Modern International Relations, Verso Books, Londyn 2009; Samuel Knafo i Benno Teschke, Political Marxism and the Rules of Reproduction of Capitalism: A Historicist Critique, “Historical Materialism: Research In Critical Marxist Theory” 29(3), 2020: 54–83.

10 O tym traktują rozdziały 2 i 3 Technofeudalizmu. Częściowo znamy tę ramę już z innej pracy tego autora: Yanis Varoufakis, Globalny Minotaur: Ameryka, Europa i przyszłość światowej gospodarki, przeł. Joanna Bednarek, WN PWN, Warszawa 2015.

11 Yanis Varoufakis, Technofeudalizm, s. 47.

12 O tym traktują rozdziały 4 i 5 Technofeudalizmu.

13 Zob. rozdział 6 Technofeudalizmu.

14 Yanis Varoufakis, Technofeudalizm, s. 47.

15 Scenariusz takiej ucieczki autor rozrysowuje w rozdziale 7 zamykającym całą pracę. Częściowo znamy tę propozycję z innej jego pracy: Yanis Varoufakis, Another Now: Dispatches from an Alternative Present, Bodley Head, Londyn 2020.

16 Zob. np. Evgeny Morozov, Critique of Techno-Feudal Reason, „New Left Review”, 2022, nr 133–134; Renjiang Chen, “Techno-Feudalism”: Swan Song of Capitalism or Its Next Act?, „World Marxist Review”, 2025, t. 2, nr 3.